 | Jacek Malicki, nauczyciel z Pionek, został wyróżniony w plebiscycie "Belfer Roku” czytelników "Echa Dnia”. Jacek Malicki uczy już od ponad 14 lat.
Ci, którzy go znają twierdzą, że ma szczególny dar zjednywania sobie ludzi. On sam mówi, że nie ma na to recepty, a przez życie prowadzi go motto "Traktuj ludzi podmiotowo, a nie przedmiotowo”. W naszym konkursie Jackowi Malickiemu udało uplasować się na siódmym miejscu "Złotej dziesiątki". Nie był to jednak jego pierwszy udział w tym plebiscycie. W ubiegłym roku nauczycielowi z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 2 imienia Jędrzeja Śniadeckiego w Pionkach udało się osiągnąć drugie miejsce w powiecie radomskim. W tym roku zajął już pierwszą pozycję. MIAŁ BYĆ EKONOMISTĄ Zdobyte w naszych konkursach wyróżnienia świadczą o jego sporej popularności wśród uczniów. Paradoksalnie, będąc jeszcze młodym chłopcem pan Jacek nawet nie podejrzewał, że w przyszłości zajmie się nauczaniem. - W młodości raczej nie marzyłem o tym zawodzie. Ukończyłem technikum ekonomiczne i to raczej z tym wiązałem swoją przyszłość. Jednak ceniłem sobie też historię. Odkąd tylko pamiętam, miałem do niej ogromny pociąg. Pożerałem wręcz książki tego typu - opowiada sympatyczny belfer. - Pasją do tego przedmiotu zaraził mnie dziadek Jan. Zawsze opowiadał mi ciekawe historie. Potem tak jakoś ułożyło się życie, że zdecydowałem się na studia historyczne w Kielcach. STRACH PRZED PIERWSZĄ LEKCJĄ Swój pierwszy dzień w szkole, oczywiście jako nauczyciel, Jacek Malicki wspomina z wielkim entuzjazmem. - Był ogromny stres. Po pierwsze, było to dla mnie nowe środowisko. Wywodzę się spod Lipska, a Pionki znałem tylko ze słyszenia. Poza tym bałem się, że nie dam rady zdobyć zaufania uczniów. Dodatkowo, pierwsze zajęcia miałem odbyć z klasą wieczorową. Pomyślałem sobie wtedy "To będzie dramat". Lekcja jednak odbyła się, jak należy. Udało mu się wtedy nawet znaleźć wspólny język z uczniami - opowiada. POŚWIĘCA SIĘ DLA INNYCH Od tamtej pory minęło już ponad 14 lat. Teraz Jacek Malicki nie wyobraża sobie pracy w innym zawodzie. Od czasu do czasu zabiera swoich podopiecznych na wycieczki do miejsc historycznych, poświęca im swój wolny czas na przygotowania do konkursów i olimpiad. - Lubię przekazywać wiedzę, bo wiem, że coś z tego zostanie im w pamięci. Zresztą dla mnie największą nagrodą jest sukces mojego ucznia. Cieszy mnie, kiedy komuś udaje się zdobyć dobre miejsce w konkursie. Na wszystko jednak trzeba sobie zapracować, dlatego na tyle, na ile mogę staram się swoim uczniom pomagać - opowiada nauczyciel. PRACE SPOŁECZNE Nauczyciel sporo udziela się też społecznie. Od kilku lat współpracuje z redakcją pionkowskiego dwutygodnika "Nad Zagożdżonką". Jest też członkiem Powiatowej Rady Zatrudnienia w Radomiu . Pełni też funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Historycznego w Pionkach. Wypełnianie wszystkich tych czynności zajmuje mu mnóstwo czasu. - Niestety, odbywa się to trochę kosztem mojej rodziny, ale na szczęście mam wyrozumiałą żonę. Nasze małżeństwo jest nowoczesne, więc dzielimy się wszystkimi obowiązkami. Kiedy żona zajmuje się dziećmi, ja wykonuję jakieś obowiązki domowe. Uwielbiam na przykład gotować. Często serwuję pyszne frytki z kurczakiem lub własnoręcznie zebrane borowiki w śmietanie. Potrafię też zrobić wszystko przy moich półtorarocznych synkach. Jak każdy facet bałem się ich dotknąć zaraz po urodzeniu, ale teraz nie mam problemu nawet z przewijaniem - opowiada z uśmiechem pan Jacek. Anna Warchoł Treść artykułu zamieszczonego na stronie : www.echodnia.eu
admin, 10-10-2008, odsłon: 619 |